Wspomnienia SP2CO

HARCERZE - KRÓTKOFALOWCY PRZED ROKIEM 1939

 

W harcerstwie przedwojennym nie było wielu drużyn łączności. Pierwszy harcerski klub łączności powstał w Płocku. Był to zastęp krótkofalowców przy Mazowieckiej Chorągwi ZHP. Jego organizatorem był hm Ładysław Żelazowski. Stacja zastępu używała znaku SP1IJ.

 

Drugim klubem harcerskim była Gromada Starszoharcerska LDW ze Lwowa używająca znaku SP1BP.

 

W drugiej połowie roku 1937 powstał Harcerski Ośrodek Łączności w Wejherowie założony przez piszącego te wspomnienia. Więcej o jego historii znajdzie Czytelnik niżej.

 

Inny harcerski ośrodek krótkofalarski istniał we Włodzimierzu Wołyńskim. Podobnie jak nasz, korzystał w eterze ze znaku swego opiekuna - J. Grodzińskicgo SP1LI. Zachowało się zdjęcie członków drużyny z dedykacją dla naszego HOK.

 

Działało też szereg zastępów łączności nie posiadających jednak znaków.

 

Z Komendy Głównej ZHP w Warszawie przy ul. Myśliwieckiej 3/5 pracowała centralna stacja ZHP - SP1ZH.

 

Harcerski Ośrodek Krótkofalowców (HOK) w Wejherowie powstał przy 7 Pomorskiej Drużynie ZHP. Drużyna ta znana była też pod nazwą "Błękitnej Siódemki" i działała na terenie Państwowego Gimnazjum Męskiego im. Jana III Sobieskiego w Wejherowie.

 

Początki naszej działalności nie były łatwe. Nękały nas przede wszystkim trudności natury organizacyjnej. Korespondencja do HOK, jak i też karty QSL całymi miesiącami "leżakowały" w Komendzie Hufca. Aby ułatwić pracę ośrodka prowadziłem ożywioną korespondencję z GK ZHP w Warszawie. Proponowałem między innymi, dla wszystkich jednostek organizacyjnych zajmujących się wyłącznie krótkofalarstwem, nazwę: "Harcerski Ośrodek Krótkofalowców" oraz podporządkowanie takich ośrodków bezpośrednio GK ZHP. Propozycja ta została ostatecznie w pełni zaakceptowana.

 

Ośrodek nasz zajmował się przede wszystkim nauczaniem telegrafii oraz pracą nasłuchową na pasmach amatorskich. Konstruowanie niezbędnych urządzeń krótkofalarskich było moją domeną. Miałem tutaj duże wsparcie ze strony ojca. Kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Grudziądzu, ojciec mój oraz Emil Jurkiewicz SP1CC byli motorem napędowym grupy radioamatorów interesujących się krótkofalarstwem.

 

GK ZHP przydzieliła mi znak nasłuchowy SPL 894. Z zawieruchy wojennej udało mi się ocalić jedną kartę za nasłuch. Jest to karta od SP2SB, stacji pracującej z Wejherowa.

 

Jako członek założy- ciel Morskiego Klubu Krótkofalowców korzysta- łem również z innego znaku nasłuchowego - SPL 1026.

 

Po powstaniu MKK, HOK zarejestrowany został jako członek zbiorowy tego nowego klubu. Jedynym zachowanym dowodem działalności pod tym drugim znakiem nasłuchowym jest karta otrzymana od stacji YM4BA pracującej z terenu Wolnego Miasta Gdańska.

 

W roku 1937 na prośbę "Rodziny Kolejowej" przy 117 Pomorskiej Drużynie ZHP zorganizowałem zastęp krótkofalowców (zdjęcie poniżej). Wielu jego członków walczyło później wraz ze mną na Kępie Oksywskiej. Większość z nich poległa w walce, inni stracili życie w kazamatach Gestapo.

 

W drugiej połowie 1937, zaangażowany został do pracy w naszym liceum (w charakterze wykładowcy), krótkofalowiec Konstanty Parzych - SP1CA. Władze szkoły wyznaczyły go też opiekunem HOK.

 

Zaczął się nowy okres w naszej pracy. Rozpoczęliśmy nawiązywanie łączności korzystając ze znaku SP1CA, którego użyczył klubowi nasz nowy wykładowca i opiekun. Nasz pierwszy klubowy nadajnik zmontowałem na lampie 828, zakupionej przez Koło Rodzicielskie.

 

Rozkazem GK ZHP mianowany zostałem komendantem HOK. Niedługo później stało się to przyczyną umieszczenia mnie na liście proskrypcyjnej Gestapo. Udało mi się jednak unikać śmierci, bo nie siedziałem w domu wojując pod płk Dąbkiem na Kępie Oksywskiej, a później przebywałem w obozie jenieckim.

 

Mniej łaskawym jednak okazał się los dla naszego opiekuna K. Parzycha - zginął on wraz z większością grona nauczycielskiego w masowych egzekucjach w Paśnicy. na północ od Wejherowa.

 

P.S.: Pierwsza próba reaktywowania HOK po wojnie zakończyła się fiaskiem. Jako sanacyjny instruktor i harcerz orli, zostałem przez ówczesne władze ZHP (zdominowane przez członków ZMP) usunięty z szeregów organizacji harcerskiej. Gdy podczas ponownej próby uzyskania zgody na reaktywowanie HOK poskarżyłem się na stosowane metody, uzyskałem odpowiedź: "musimy dbać o czystość naszych szeregów i bronić ich przed sanacyjną dywersją".
Cóż, harcerskie zawołanie brzmi - "Czuwaj".

 

Źródło: Krótkofalowiec Polski Nr 4 / 1995 r., s.46-47